Witam!
Ponieważ nie dla wszystkich będzie to interesujące ani merytoryczne, to powtarzam ostrzeżenie z tematu, że wiadomość jest długa, więc można nie czytać.
Pozdrawiam więc tych, co czytać dalej nie będą, J"E"D (Ency)
============================================================ =======
A teraz pozdrawiam tych, co czytają dalej.
Ponieważ dopiero co podobno odszedł od nas jakiś WikiWandal, to śpieszę donieść, że jeśli wywołało to ulgę czy radość, to były to uczucia przedwczesne, gdyż swego czasu PT Beno vel Gemma raczył mnie gorączkowo, w znanym stylu walenia na odlew, namaścić (i uwiecznić) jak poniżej
http://pl.wikipedia.org/w/wiki.phtml?title=Wikipedia:Lista_d yskusyjna&action=history (bież) (poprz) 22:55, 5 lis 2004 Beno m (usunięcie wandalizmu niejakiego Ency)
ponadto na liście alt.pl.wikipedia przypisał mi równie pośpiesznie, na odlew i zaocznie (bo zaglądam tam b. rzadko) głupotę lub działanie celowe. Czyli PlWiki rodzinka ma nadal trupa w szafie.
Nie czas tu na specjalne wyjaśnienia, ale jak na ironię ja stronę tę zmodyfikowałem po tym, jak po starciu z Wantedem (w którym to starciu w zasadzie racji nie miałem, i za co go przeprosiłem) strona wydała mi się mało czytelna. Przy okazji wydzieliłem informacje techniczne nt. obsługi listy (czyli w większości komendy Mailmana), również z wzmianką o zapisywaniu się przez www, na oddzielną stronę. Uważałem, że dotarcie do informacji jest dość proste, ponadto zapisywanie się przez www uważam za egzotyczny gadżet. W tym faktycznie myliłem się, bo to że w zasadzie nie używam poczty przez www (sposobu kulawego, niewygodnego i czasami głupiego, gdy ni z tego ni z owego gubią się pisane teksty) nie oznacza, że spora część subskrybentów listy tak nie działa. Ponadto teraz wiem, że równie spora część internautów szuka wiedzy szerokiej, ale płytkiej, więc należy im podać wszystko niezbędne na talerzu a'la groch z kapustą, bo pomimo będącego istotą Internetu mechanizmu hyper-odnośników szukać nie będą. Przy okazji wyszła jeszcze jedna sprawa, o której zapomniałem - po zapisaniu się na listę (tak czy siak) należy czekać niekiedy dość długo na autoryzację, o czym wzmianki nie ma, również po światłym naprawianiu przez PT Beno mojego urojonego wandalizmu - sprawa jest akurat ważna, bo nowicjuszy dezorientuje, ale to już niech uzupełni jego światłość lub co najmniej ktoś równie światły, a nie za przeproszeniem niejaki wandal.
Tak że nie byłbym przeciwny modyfikacji mojej wersji, zresztą nawet nie mógłbym być, bo taka jest naczelna zasada wiki, jak też wskazaniu mi, że w czymś myliłem się, bo stać mnie na uznanie tego, ale jestem zdecydowanie przeciwny towarzyszącemu przypinaniu etykietek. Piszę o tym tutaj, po pewnym czasie, gdyż nie dała rezultatu wymiana pewnej ilości znaków pisarskich z PT Beno, kwitowanych słowami prostymi jak uderzenie cepa: zastanów się, czy jest sens ciągnąc tę dyskusję.
Jest to cecha - przypinanie etykietek i używanie pejoratywnych określeń, w tym zaoczne - co jest perfidne, by nie rzecz haniebne, niechęć do dyskusji, i wręcz awersja do przyznania się do błędu - charakterystyczna dla pewnej części (starych) plwikipedystów, którzy mogą jak mantry mechanicznie bębnić nieznużenie słowa o NPoV czy jimbowe o wzajemnej życzliwości, ale nie stosują tego ani trochę. Ani to przyzwoite ani sympatyczne ani mądre, a po prostu pokazujące braki chociażby empatii - pewnie zresztą z tego powodu nie udawały się podobno dotychczasowe zjazdy plwikipedystów. Taka specyfika środowiska plwiki, w odniesieniu do kogokolwiek, budzi mój stanowczy protest. Samej wiki zresztą to nie służy - nie tak, że wiki ulegnie unicestwieniu, ale na pewno będzie rosła wolniej niż by rosnąc mogła. Ale to już kwestia odrębna.
I na koniec - nie jest to demarche, że tak się obraziłem, iż odchodzę, i nawet nie jest to o tym, czy się obraziłem, bo pewnie doprowadziłoby to do słów naruszających wezwania Jimba do wzajemnej życzliwości. Natomiast co do pewnych zachowań, które Słonimski określił jako właściwe gdy nie wiadomo jak się zachować, to raczej już ich nie oczekuję, bo wszystko ma swój czas, miejsce, a przede wszystkim kogoś, kto potrafi to zrobić. I last, but not least - do PT Beno żywiłem i żywię sporą sympatię i szacunek, niewątpliwie jest znaczącą osobowością PlWiki, więc tym bardziej jest irytujący i nie licujący z godnością własną i innych ten przypadek. Możemy różnić się nawet drastycznie, ale bez takiej ekspresji. PT Beno zapewne miał dobre intencje, tyle że skutek te intencje miały takie jak to określił pewien polityk z nieodległej krainy - chcieliśmy dobrze, a wyszło jak zawsze.
W duchu powszechnej przychylności i neutralności, ale też nazywania spraw po imieniu pozdrawiam tych, co wytrwali do końca tej epistoły
J"E"D (Ency) lub celowy wandalizator :-)
Gdyby ktoś chciał znać moje zdanie, to informuje, ze przedpiścca usunął z artykułu linka, w którego klikając, można się było zapisac na listę. Przeniósl tego linka do oddzielnego artykulu!
Wiecej do napisania nie mam, a posta nie zamierzam czytać, bo za dlugi i wyraznie rozwlekly. Zreszta odgrzewanie sprawy sprzed wielu tygodni tez o czyms swiadczy...
Beno/GEMMA
On Wed, Dec 08, 2004 at 05:36:26PM +0100, Gemma wrote:
Gdyby ktoś chciał znać moje zdanie, to informuje, ze przedpiścca usunął z artykułu linka, w którego klikając, można się było zapisac na listę. Przeniósl tego linka do oddzielnego artykulu!
Niezbyt sensowne usunięcie linka, to jedno, a nazwanie tego wandalizmem to drugie. Jak zwykle brak szacunku dla innych czy odrobiny taktu.
Wanted
From: "Marcin Sochacki" wanted@gnu.univ.gda.pl To: "Polish Wikipedia mailing list" wikipl-l@Wikipedia.org Sent: Wednesday, December 08, 2004 7:16 PM Subject: Re: [Wikipl-l] Wzajemna życzliwość i takie tam ... (krotkie)
Niezbyt sensowne usunięcie linka, to jedno, a nazwanie tego wandalizmem to drugie. Jak zwykle brak szacunku dla innych czy odrobiny taktu.
Prawde mowiac, to usuniecie tego linka mialo miejsce podczas kampanii namawiania nas na przejscie na druga, nowa liste dyskusyjna. Tak wiec uwazam, ze zachowalem sie powsciagliwie, gdyz zaistniala sytuacja nadawala sie do jeszcze gorszego komentarza...
Beno/GEMMA
Gemma wrote:
Gdyby ktoś chciał znać moje zdanie, to informuje, ze przedpiścca usunął z artykułu linka, w którego klikając, można się było zapisac na listę. Przeniósl tego linka do oddzielnego artykulu!
O Boże! Z pewnością następnym krokiem byłoby wstawienie tam jakiegoś zdjęcia, linków do porno stron i tajwańskich list SPAMowych. Toż to nie cofać edycje trzeba było tylko z miejsca Encego zbanować na 999 godzin!
Wiecej do napisania nie mam, a posta nie zamierzam czytać, bo za dlugi i wyraznie rozwlekly. Zreszta odgrzewanie sprawy sprzed wielu tygodni tez o czyms swiadczy...
Nie czytanie listu będącego publicznym zwróceniem uwagi na własne zachowanie ponieważ jest "za długi i wyraźnie rozwlekły" też o czymś świadczy.
Pozwolę sobie jeszcze tylko zacytować fragment listy Encego (dla tych dla których całość jest za długa):
I last, but not least - do PT Beno żywiłem i żywię sporą sympatię i szacunek, niewątpliwie jest znaczącą osobowością PlWiki, więc tym bardziej jest irytujący i nie licujący z godnością własną i innych ten przypadek. Możemy różnić się nawet drastycznie, ale bez takiej ekspresji. PT Beno zapewne miał dobre intencje (...)
...i wyobraź sobie Beno, że reszta ludzkości też czasem ma dobre intencje.
Pozdrawiam, TOR
From: "TOR" tor@oak.rpg.pl
Gdyby ktoś chciał znać moje zdanie, to informuje, ze przedpiścca usunął
z
artykułu linka, w którego klikając, można się było zapisac na listę. Przeniósl tego linka do oddzielnego artykulu!
O Boże! Z pewnością następnym krokiem byłoby wstawienie tam jakiegoś zdjęcia, linków do porno stron i tajwańskich list SPAMowych. Toż to nie cofać edycje trzeba było tylko z miejsca Encego zbanować na 999 godzin!
Nie moglem cofnac, bo podopisywal do tego jeszcze cos sensownego, wiec trzeba bylo przeredagowac i przywrocic w innym brzmieniu brakujacy fragment
Wiecej do napisania nie mam, a posta nie zamierzam czytać, bo za dlugi i wyraznie rozwlekly. Zreszta odgrzewanie sprawy sprzed wielu tygodni tez
o
czyms swiadczy...
Nie czytanie listu będącego publicznym zwróceniem uwagi na własne zachowanie ponieważ jest "za długi i wyraźnie rozwlekły" też o czymś świadczy.
Kochany, tyle akapitow na jedne temat? Zreszta poczatek przeczytalem, a zniechecuilem sie po powtorzeniach i strasznych rozwleklosciach. en, kto pisze, powinien szanowac czas czytelnikow.
Pozwolę sobie jeszcze tylko zacytować fragment listy Encego (dla tych dla których całość jest za długa):
I last, but not least - do PT Beno żywiłem i żywię sporą sympatię i szacunek, niewątpliwie jest znaczącą osobowością PlWiki, więc tym bardziej jest irytujący i nie licujący z godnością własną i innych ten przypadek. Możemy różnić się nawet drastycznie, ale bez takiej ekspresji. PT Beno zapewne miał dobre intencje (...)
...i wyobraź sobie Beno, że reszta ludzkości też czasem ma dobre intencje.
Belkot. Wiesz ile czasu mi zajelo zrozumiec jego wywody, ze wpisywanie w linii komend i jakas skomplikowana procedura maja byc lepsze od usunietego linka z pojedynczym kliknieciem? Dlugo traktowalem to powaznie, ale chyba jestem glupi, bo przy najlepszych checiach nie moglem zrozumiec, dlaczego wywalanie najprosztszego rozwiazania do innego artykulu i wstawianie w to miejsce czegos wymagajacego skomplikowanej instrukcji ma niby byc lepsze. W koncu zbastowalem, bo nie wiedzialem, czy to jaja czy on tak na serio. On do mnie pisywal na priva, w koncu sam mu zaproponowalem, zeby sie pozalil sie publicznie, to moze sie osmieszy przy okazji, bo ja juz mialem dosc. No i sie zamknal. A teraz widze, ze go swedzi z opoznieniem. No sorry za otwarty tekst, ale nikt mi nie wmowi choroby w Zyda. Jak cos jest latwe i proste to zadna nawet najbardziej profesjonalna i skomplikowana rzecz nie bedzie od lego lepsza, skoro ma skutkowac tym samym.
Beno/GEMMA.
| -----Original Message----- | From: ... Gemma | Sent: Wednesday, December 08, 2004 11:36 PM / | Belkot. ... / / ... w koncu sam mu zaproponowalem, zeby sie pozalil sie | publicznie, to moze sie osmieszy przy okazji, ... / | ... No i sie zamknal. A teraz widze, ze go swedzi ... / | ... nikt mi nie wmowi choroby w Zyda. [???] /
CBDU - beton nierozpuszczalny nawet kwasem solnym. Z mojej strony EOT, z podziękowaniem dla Wanteda i TORa za próbę podjęcia dyskusji.
Wyjatkowo bez pozdrowień, J"E"D (Ency)
Mam prośbę aby nie używać opisu zmian do komentarzy, dyskusji i ocen. To nie miesce dla tego typu zapisów. Sam nie unikam nieraz otwartych i szczerych sformułowań ale są lepsze miejsca, gdzie można sobie wyjaśnić różnice zdań czy przekazać uwagi dotyczące błędów. W opisie zmian taki zapis zostaje i razi. Często jest na dodatek nieuzasadniony. A moja uwaga odnosi się nie tylko do znanych wikigburów, ale również do ogromnie zasłużonych dla propagowania WikiLove. Dla przyładu zapodaję kilka uwag skierowanych do mnie: Alfabetu nie uczyli ?, proszę poprawiać z sensem, po co zmieniać indeks wikipedii na jakiś prywatny ?, Mapa przeszkadza??? , skromnie dodam, że w żadnym wypadku recenzent nie miał racji, a w zależności od pogody doczekał się odpowiedniej reakcji. Ale w miejcu do miłych pogawędek bardziej odpowiednim.
mzopw
mzopw napisał(a):
Mam prośbę aby nie używać opisu zmian do komentarzy, dyskusji i ocen. To nie miesce dla tego typu zapisów. Sam nie unikam nieraz otwartych i szczerych sformułowań ale są lepsze miejsca, gdzie można sobie wyjaśnić różnice zdań czy przekazać uwagi dotyczące błędów. W opisie zmian taki zapis zostaje i razi. Często jest na dodatek nieuzasadniony. A moja uwaga odnosi się nie tylko do znanych wikigburów, ale również do ogromnie zasłużonych dla propagowania WikiLove. Dla przyładu zapodaję kilka uwag skierowanych do mnie: Alfabetu nie uczyli ?, proszę poprawiać z sensem, po co zmieniać indeks wikipedii na jakiś prywatny ?, Mapa przeszkadza??? , skromnie dodam, że w żadnym wypadku recenzent nie miał racji, a w zależności od pogody doczekał się odpowiedniej reakcji. Ale w miejcu do miłych pogawędek bardziej odpowiednim.
mzopw
Popieram Mzopwa. Przyjrzałam się tej sytuacji konkretnie i uważam, że ma pełną rację. Dołożyłabym jeszcze jeden trafiający jak kulą w płot kwiatek z przedwczoraj wczesnego popołudnia..... Sama lubię sobie poużywać językowo i określenie przeze mnie steku wulgaryzmów mianem "szlam" lub przypowieści o kucającym Johnnym i jego twarogu jako "debilizm" jest, mam nadzieję, uzasadnione. Przypadki wspomniane przez Mzopwa jednak, w moim odczuciu, nie. Można się wyrazić grzeczniej, na stronie dyskusji, tudzież w prywatnym mailu, jeśli już kogoś tak coś bardzo boli. Sztorcowanie publiczne kogoś, kto w końcu nie wypadł sroce spod ogona, bez należytego przemyślenia, i jak się okazuje - niesłusznie, nie podoba mi się.
Pozdrawiam, Selena