Ponieważ wątek "czystki językowe" stracił swój charakter, rozpoczynam nowy (a właściwie chcę podsumować moje przemyślenia o języku i nie tylko w "Oficjalnym stanowisku Seleny").
Nie możemy siąść sobie z założonymi rękami i stwierdzić, że "język żyje więc niech się rozwija jak chce". Ja pozostanę tu bezkompromisowa (też oczywiście robię błędy, ale walczę z nimi, nie mam również monopolu na poprawność, ani wystarczającej, zadowalającej mnie wiedzy). Pauperyzacja językowa społeczeństwa (idąca w parze z intelektualną) jest tak wyrazista, że wszędzie czuć jej nieznośny smród - i sama jej ulegam na co dzień, ku swej rozpaczy w chwilach refleksji. "Rozwój" to obecnie po prostu schamienie, pójście na łatwiznę, niestaranność. Najcenniejsze rzeczy umierają na naszych oczach. Wiem, że docelowo jestem skazana na klęskę, bo rzeczone prawo o wypieraniu dobrego przez złe jest wszechobecne. Beno wyjął mi z ust (spod palców?) te przykłady o towarach itp. Pewnych rzeczy tolerować nie umiem i NIE BĘDĘ. I z tego powodu nie przyjmę "autorytetu" językowego Google. Język to dla mnie świętość - takoż Wikipedia (ktoś ostatnio użył już tego stwierdzenia...). I tak powinnam żyć na bezludnej wyspie - to nic nowego; upewniam się o tym prawie każdego dnia. Ludzie nie lubią, gdy ktoś ma takie poglądy jak ja i zawsze stoi z boku (przypłacając to zresztą kompleksami i stresem). A ja nie lubię "prawa motłochu" w żadnej dziedzinie życia. Ci, którzy mogliby wykazać trochę siły i autorytetu nie robią tego, a reszta jak owce idzie za stadem, o nic nie pytając. Tak zresztą jest wygodniej. I tak ginie piękno, giną wartości, wszystko jest wyświechtane, spospoliciałe, przeżute na papkę. To dotyczy także języka. Żałosne... Nie pozwólmy, by dotyczyło języka ENCYKLOPEDII, przynajmniej do czasu gdy wymrą takie okazy jak ja, a innym nie będzie to już leżeć na sercu.
Poniosło mnie trochę...
Kiepsko widzę przyszłość tego świata, spoglądając na teraźniejszość... Tym bardziej chcę się trzymać Wikipedii jako oazy na pustyni i mieć możliwość obcowania z "tymi, którzy odważyli się być inni".
Selena