"Ryan" napisał:
Moja korespondencja była rzeczywiście agresywna w pewnym sensie, ale przede wszystkim wysyłałem ją jako osoba prywatna
Czyli jako osoba prywatna możesz uznać kogoś za winnego (bez dowodów winy - wyłącznie na podstawie domysłów) i napisać agresywny mail?
Nie tyle domysłów co raczej silnych poszlak (tak przynajmniej ja bym to nazwał). W mailach natomiast po prostu przedstawiłem drogę, którą zamierzam w ciągu paru dni podążyć i jeśli jest winny to niech się w ciągu paru dni z tego wycofa. Napisałem to do niego prywatnie, żeby nie robić niepotrzebnego zamieszania i dać mu szansę na wycofanie się (jeśli jest winny), bądź wskazanie mi że się mylę (jeśli winny nie jest). Jeśli okazałoby się, że pozwolenie wydawnictwa było nieprawdą, to mógłbym w zawiadomieniu od razu podać dane osobowe, które udało mi się ustalić i w mailach potwierdzić, okazało się to niepotrzebne i dobrze. Jeśli uważasz, że takie postępowanie jest nieetyczne, trudno. Pozwalam sobie zachować zdanie odmienne.
wszystko wskazywało na to (...), że rozmawiam z notorycznym spamerem i osobą łamiącą prawo autorskie.
Co nie znaczy, że nie można załatwić sprawy bez gróźb. Przypomina mi się - była jakaś zasada, która zabraniała stosowania gróźb prawnych. Może mnie ktoś naprowadzić? Oczywiście Ty pisałeś "jako osoba prywatna", więc potencjalnie ta zasada Ciebie nie dotyczy (ach to rozdwojenie jaźni...).
Zakładanie dobrej woli nie oznacza dla mnie bycie naiwnym. Jak mówiłem już, wszystko (poza informacjami pochodzącymi bezpośrednio od Yarka) wskazywało na to, że nie mylę się. Prywatnie nie zgadzam się z zasadą, że nie można komuś grozić postępowaniem karnym itp, żeby własne postępowanie zmienił. Nie widzę nic złego w tym póki coś nie przejdzie na forum publiczne, bo wtedy ma raczej charakter pomówienia. Przeszło w szczegółach nie do końca z mojej winy, a raczej z winy nas obu - a dokładniej z winy naszego zacietrzewienia w swoich działaniach (tak przyznaję, że w pewnym momencie nieco przesadziłem).
Pozdrawiam, Maciej "Nux" Jaros.